Plakat Day of Dead Bloodline

Day of the Dead: Bloodline (2018) - recenzja


Recenzja zawiera wrażenia świeżo po obejrzeniu Day of the Dead: Bloodline.

Zero spojlerów ;)

Odczucia mam dość mieszane… niby typowy blood feast w postapokaliptycznym uniwersum zombie, ale fabularnie strasznie kuleje. Głupota goni absurd… sporo bezsensownych, niepotrzebnych zawijasów…

Jednak mimo to, oglądało mi się dość przyjemnie. Ciekawie, a zarazem zabawnie zagrana rola Maxa, w którą wcielił się Johnathon Schaech… co umiliło mi seans ^^

Podsumowując… dupy nie urywa, w pamięć nie zapada, ale patrząc na to, jakie teraz filmy o zombie kręcą, to nie jest tak źle… Definitywnie nie jest to poziom The Walking Dead, czy Boo-san-haeng (Zombie Express), ale jako zapychacz czasu na nudnawą nockę można zalukać.

Jak dla mnie: 4/10