Kolaż scen z filmu Bleach z Netflixa

[RECENZJA] "BLEACH" (2018) - o filmie pełnometrażowym Netflix i co go różni od oryginalnej historii


Wprowadzenie

Wczoraj (14. września) miał na Netflixie premierę film pełnometrażowy “BLEACH”, który jest ekranizacją popularnej niegdyś serii shounen o tym samym tytule. Manga stworzona przez Kubo Tite była wydawana przez Shounen Jump od 2001 do 2016 roku, liczy sobie 74 tomy, 705 rozdziałów. Anime od studia Pierot ma 366 odcinków, emitowane były od 2004 do 2012. Nie zapominajmy też o kilku animowanych filmach pełnometrażowych, masie spinoffów, gier na PSP, PS3 i inne platformy. “BLEACH” to seria, która czasy świetności ma już za sobą, ale jeszcze kilka lat temu była wymieniana w pierwszej trójce wielkich shounenów początków XXI wieku, obok “Naruto” i “One Piece”.

Osobiście darzę ten tytuł dużym sentymentem. Zaczęłam go oglądać, lata temu kiedy miał na bieżąco w Japonii kilkadziesiąt odcinków, a nie kilkaset. Pochłaniałam po 20 dziennie w wolne dni. Całym sercem pokochałam historię Ichigo, 15-letniego chłopaka, który by ratować rodzinę został shinigami, czyli bogiem śmierci, walczącym z bezlitosnymi Pustymi. Cieszyłam się z jego rozwoju, każda jego kolejna walka, odkrywanie nowych mocy i możliwości budziły we mnie masę emocji. Wydarzenia pełne napięcia przeplatane były mega zabawnymi, rozluźniającymi wstawkami. Na drodze upartego rudzielca z mieczem większym niż on sam stanęło wiele postaci, które uwielbiam. Rukia, twarda mimo niepozornego wyglądu; Kon, w ciele pluszowego lwa; Yoruichi, Ken-chan, Ikkaku, Neliel, Ulquiorra, Grimmjow - seria jest pełna cudownych i charakternych postaci, które zostają w pamięci na długo.

No ale nie o oryginalnej historii miałam pisać, ale o filmie.

Informacje ogólne

~~~

SPOILER ALERT! CZYTASZ NA WŁASNĄ ODPOWIEDZIALNOŚĆ.

Trailer, jeżeli ktoś jeszcze nie widział link

Już po nim domyślaliśmy się z Baacharu, że akcja będzie rozgrywać się do momentu zabrania Rukii do Soul Society przez Byakuyę i Renjiego. Zaczęliśmy oglądać anime od początku, żeby móc lepiej porównać film z materiałem źródłowym. Odejście Rukii było w 17. odcinku, co dawało nadzieję, że z tak niewielką porcją materiału w ciągu 2 godzin uda im się zrobić coś dobrego. Niestety, nie wyszło. Film rzeczywiście kończy się na odejściu Rukii do Soul Society, ale historia została pomieszana i przekręcona, co zaburzyło sens następujących po sobie wydarzeń.

Historia

Początkowe minuty były dobre i dawały nadzieję, że jednak może nie będzie tak źle jak z ekranizacją Fullmetala (moja recenzja tutaj).

Na przykład Ichigo przeganiający chłopaków, którzy przewrócili kwiatki dla zmarłej duszy (no już nie czepiam się, że zmienili płeć zmarłego dziecka, duch nie miał łańcucha przy mostku i z dupy pojawił się Chad i pomógł Ichigo, kiedy pobici kolesie chcieli, mu się odpłacić atakując go od tyłu, gdy rudzielec poprawiał przewrócony wazonik. Wcale się nie czepiam, to tylko małe zmiany, które przełknęłabym bez mrugnięcia okiem, gdyby na takich drobiazgach poprzestali).

Później pojawia się coraz więcej zgrzytów, a drobne zmiany i pominięcia nawarstwiają się niebezpiecznie i prowadzą coraz dalej od oryginalnej historii.

Wygląd postaci

Co do wyglądu postaci to był całkiem ok. Wprowadzili parę zmian, typu Ichigo był za mało rudy i miał przyklapnięte włosy, albo Orihime w brązowych włosach i z niezauważalnymi cyckami. O fryzurze Rukii nie będę się rozpisywać, jest po prostu inna. Dobrze, że chociaż grana jest przez mikrusa :D

Najlepiej wyglądał Chad. Choć za mało pstrokate koszule nosił i grzywka nie zakrywała mu oczu :D

Ale to jest jeszcze pikuś, którym się zupełnie nie przejmuję. Pora ponarzekać na dużo większe niedociągnięcia w tym filmie.

Epickie sceny

Hmmm, brak. Oj, bardzo mi ich brakowało, więc jeżeli liczyliście zobaczyć coś z poniższych, to się zawiedziecie:

W anime pojawienie się Rukii w pokoju Ichigo i bucior, jaki jej sprzedał, kiedy go nie zauważała - bezcenne. Tutaj go nie ma ;(

W anime związanie Ichigo i wyjaśniania mu sytuacji przez Rukię na uroczych rysunkach króliczków, przy okazji domalowanie mu wąsów, gdy podważał wspaniałość jej talentu rysunkowego - związanie było, ale trwało kilka sekund, widz w ogóle nie jest pod wrażeniem jego zerwania. Rukia pokazuje swoje rysunki, ale później.

W anime Menos Grande, który pojawił się zwabiony przez Ishidę - nieeee maaaa. Jedna z moich ulubionych scen, gdzie Ichigo tłumaczy jak chce powalić Menosa ciachając go kawałek po kawałku od dołu, no spójrzcie tylko na tego gifa:

placeholder

W anime Ichigo pokonuje Renjiego i niszczy jego kosmiczne okulary - w filmie rozwala Zabimaru.

W anime Byakuya łamie miecz Ichigo i zadaje mu 2 ciosy, nie było nawet widać, kiedy wyciąga miecz, takie były szybkie - a w filmie kilka razy kapitan Kuchiki wyciągał i chował miecz zadając mu cios po ciosie z przerwami pomiędzy na jęki Ichigo “jeszcze żyję”, blee.

Co do scen, które się pojawiły, np. przebicie Ichigo zanpakutou Rukii, dzięki czemu został shinigami - w filmie brakowało w tej scenie mocy, zabrakło tego efektu wow.

Walki też wyglądały dziwnie, efekty były takie sobie. Tyle czasu poświęcili na zanimowanie Pustych, że chyba zabrakło im funduszy na porządne przedstawienie scen walki.

Czego jeszcze brakowało?

Humoru. Zdecydowanie zabrakło mi tych cudownych komediowych scen, za które pokochałam anime. Była dosłownie jedna, kiedy pokazali jak Ichigo wygląda w wyobrażeniach Orihime :D

Co zupełnie nazmyślali?

W filmie wymyślili sobie, że jeśli Ichigo przebije swoim mieczem Rukię, to ona odzyska swe moce. Tyle, że po walce z pierwszym Pustym zabrakło mu mocy duchowej, więc musi się trenować i zabijać kolejnych Pustych, żeby uzupełnić śmoc i móc bezpiecznie przekazać z powrotem moce shinigami Kuchiki.

Poza tym pomieszali historię Grand Fishera z pojawieniem Renjiego i Byakuyi. Ichigo obiecuje pokonać problematycznego Pustego, jeśli Rukia nie zostanie zabita i Byakuya się zgadza. Tyle że jak rzeczywiście Grand Fisher ginie spod miecza Kurosakiego, to kapitan Kuchiki zmienia zdanie i chce, żeby Rukia i tak zabiła Ichigo.

Kolejna duża zmiana, to odejście Rukii do Soul Society. Ichigo przebija ją mieczem, oddając moce plus zapomina o jej istnieniu……….

Nie wiem jak innym fanom serii, ale mi te zmiany wydały się bezsensowne i dużo bardziej wolałam oryginalny bieg wydarzeń.

Lektor

Film oglądaliśmy w wersji z lektorem, bo świeżo po wypuszczeniu Netflix udostępnił tylko polską i niemiecką wersję dźwiękową. Polski trailer był zdubbingowany i pełen okropnych tłumaczeń, np. Hollow jako Nicość, dlatego ucieszyłam się, że jednak jest lektor. I był całkiem w porządku, nie licząc tego, że nie wiedział jak czytać japońskie nazwy własne, dlatego usłyszeć można takie smaczki jak “zampakuto”, zamiast “zampakto”, czy “Rukija”, zamiast “Rukia”. Na początku mnie to wkurzało, ale potem mieliśmy z tego niezły ubaw i dodało to brakującego elementu komediowego podczas oglądania.

Moja ocena: 4/10

W porównaniu z oryginalną historią stworzoną przez Kubo Tite film wypada bladziutko. Ciężko mi oceniać go w zupełnym oderwaniu od oryginalnej historii, bo cały czas włącza mi się czerwona lampka “w anime było lepiej”. Może gdybym nie znała “BLEACH” i nie miała nadziei względem tej ekranizacji oceniłabym go wyżej. A jeśli oglądałeś film, ale nie znasz mangi/anime koniecznie nadrób zaległości i sam się przekonaj, jaka jest między nimi przepaść.

Ciekawa jestem Waszych wrażeń po obejrzeniu, więc piszcie :)