Tokyo Ghoul Pustka pomiędzy mangami TG

[RECENZJA] Light novel "Tokyo Ghoul: Pustka", zbiór opowiadań ilustrowany przez Sui Ishidę


Pięć opowiadań z perspektywy pięciu różnych bohaterów i odbijająca się w nich echem tajemnicza sprawa dziewczyn znikających na przestrzeni dwudziestu lat.

Nawet nie znając serii Tokyo Ghoul, śmiało można brać się za czytanie. Świat ghuli i najważniejsze jego punkty są tu dobrze przedstawione. A dla tych, którzy nie znają tego uniwersum, a chcą coś o nim wiedzieć przed czytaniem, pokrótce wyjaśniam: akcja toczy się we współczesnym Tokio. Wśród ludzi żyją jednostki zwane ghulami, które mogą żywić się tylko ludzkim mięsem, bądź pić kawę. Przez swoje ograniczenia żywieniowe są bezlitośnie tępione przez inspektorów Biura Śledczego do Spraw Ghuli, co zmusza ghule do życia w ukryciu.

Jest to druga light novel z uniwersum Tokyo Ghoul wydana w Polsce. Pierwsza nazywa się “Tokyo Ghoul: Codzienność” i jest skupiona wokół zwykłego życia ghuli. W “Pustce” mamy też 2 opowiadania od strony BSG. Opisane są tu historie, które wydarzyły się pomiędzy 8 a 9 tomem mangi.

placeholder

Informacje ogólne

Co mi się podobało?

Sposób wydania

Pierwsze co rzuca się w oczy to wydanie.

Ilustracja kolorowa na samym początku, podobnie jak w “Codzienności”.

placeholder

Na nieparzystych stronach w prawym dolnym rogu obok numeru strony jest podany też tytuł opowiadania i grafika, która je symbolizuje. Lubię takie drobne ozdobniki. Dużo łatwiej się przegląda, bo od razu widać gdzie się jest. To też zabieg znany z pierwszej nowelki.

Mamy oczywiście co jakiś czas ilustracje czarnobiałe, jak to w light novel. Jest też jedna z Kanekim, bo nie mogło go zabraknąć, prawda? :D

placeholder

Różni się za to spis treści. Mamy na niego poświęcone 2 strony, pokazana jest mapa Tokio podzielonego na dzielnice, a po lewej grafika symboliczna dla każdego opowiadania, kto jest jej głównym bohaterem i kreseczka wskazująca, w której dzielnicy rozgrywa się akcja.

Przed każdym opowiadaniem jest też wytłuszczony tekst naprowadzający trochę na to, o czym będziemy zaraz czytać. Najbardziej podobał mi się ten sprzed “Mgły”:

A jeśli za murem niezachwianych przekonań znajduje się inny świat, o którym nie mamy pojęcia?

Bardzo dobrze opisuje stosunek Amona do Kanekiego. Bo czyż to nie Jednooki obudził w inspektorze tego typu wątpliwości?

Literówek specjalnie nie zauważyłam, Waneko bardzo się poprawiło z korektą dłuższych tekstów od czasu pierwszych tomików light novel, które wypuścili na początku 2016.

Opowiadania

Mamy 5 opowiadań: “Mgła”, “Haft”, “Fotografia”, “Więzi, które ranią” i “Misato”.

Treść mi się podobała. Przez to, że każde opowiadanie skupia się wokół innej osoby, każde jest inne. Bardzo przyjemnie się je czyta.

placeholder

Jest jedna rzecz, którą bardzo cenię, jeśli pojawia się w zbiorze opowiadań - kiedy mają punkt wspólny. I tutaj go mamy. W każdej opowieści zostawia swój odcisk sprawa młodych dziewczyn znikających bez śladu na przestrzeni 20 lat i policjant prowadzący to dochodzenie - Kyouhei Morimine. Przy czytaniu każdej kolejnej historii zastanawiałam się, jak jest powiązana z tymi wydarzeniami :)

Treści nie będę opowiadać, bo nie chcę spojlerować ;) Zdradzę tylko, że w jednym opowiadaniu będzie Uta i przygotowywanie masek.

Postacie

Mamy kilka znanych i lubianych postaci, między innymi Tsukiyama, Amon, czy Hinami, którzy są dobrze oddani w tekście. Są jednak bardziej w roli wisienek na torcie niż głównego dania. Większość akcji skupia się wokół postaci nowych, które w mandze nie występują.

placeholder

Kilku bohaterów, których możemy napotkać to policjant, Kyouhei Morimine, o którym wspomniałam wcześniej. Prowadzi on śledztwo, którego nie chce oddać w ręce BSG, mimo że nosi ono ślady udziału ghuli. Piosenkarka Mitsuba o smutnym spojrzeniu, która przyciąga fotograficzne oko Chie Hori i budzi głód Smakosza. Misato Gori, inspektorka BSG zauroczona Amonem.

Jak na postaci, które “żyją” tylko przez kilkadziesiąt stron są dość barwne i ciekawe. Bez efektu wow, ale można je polubić.

Co mi się nie podobało?

Że tak szybko ją skończyłam ;( To jest ból dobrych książek, kiedy już się je skończy zostaje takie poczucie “Czemu nie ma więcej?”

Moja ocena: 8/10.

Jako fance Tokyo Ghoula bardzo mi się podobała. Może i subiektywnie zawyżyłam ocenę, ale była to lekka i przyjemna lektura uzupełniająca uniwersum świata ghuli.

Myślę, że osobom nieznającym serii też może się spodobać, choć pewnie nie będą fangirlować/fanboyować wokół Kanekiego i innych postaci znanych z mangi.

Pierwsza light novel Tokyo Ghoul jest już ciężko dostępna, ale “Pustkę” nadal możecie znaleźć, np. na ceneo.