Zdjęcie okładki pierwszego tomu Strażnika domu Momochi i kolorowej rozkładówki z początku mangi.

[RECENZJA] Manga "Strażnik domu Momochi" tom 1, czyli jak to jest odziedziczyć dom na odludziu zamieszkany przez demony


Wprowadzenie

“Strażnik domu Momochi” to manga, za którą chciałam zabrać się od dłuższego czasu. Okładki są przepiękne, od razu widać, że pełna jest magicznych istot i romansu. Z jednej strony bardzo mnie pociągała, a z drugiej bałam się, że nie sprosta moim oczekiwaniom i się zawiodę oczarowana ładnym wyglądem. Na szczęście okazała się nawet lepsza niż się spodziewałam, o czym zaraz przeczytacie więcej :)

Informacje ogólne

Historia

Osierocona Himari Momochi na swoje 16. urodziny dostaje testament, z którego dowiaduje się, że jest właścicielką domu w środku lasu. Gdy idzie go obejrzeć jest zaskoczona jego rozmiarem i okolicą, ale największe zdziwienie budzą w niej mieszkający na dziko przystojniacy. W dodatku próbują namówić ją, żeby zostawiła posiadłość, czego ona zdecydowanie odmawia. Chce, żeby to oni opuścili jej dom. Szybko na jaw wychodzi, że została właścicielką ziemii, która jest granicą pomiędzy światem śmiertelników oraz duchów i demonów a mieszkający w domu Aoi jest Talizmanem, chroniącym tę granicę wraz ze swoimi dwoma shikigami: Yukari i Ise.

Czy Himari pozostanie w swoim domu? Jakie czyhają w nim niebezpieczeństwa? Co połączy Himari i Aoi? Przeczytajcie, a się dowiecie.

Wygląd

Jak widać na obrazku na górze kreska jest śliczna. Nie tylko okładki i kolorowe strony początkowe, ale cała manga ma dobrze wyglądające postacie. Pomniejsze demonki wyglądają niczym słodkie, okrąglutkie, puchate pluszaki. Te groźniejsze różnią się bardzo kreską, część ma wygląd niczym z XIXwiecznych drzeworytów ukiyo-e. Aoi w demonicznej wersji Nue prezentuje się zdecydowanie najlepiej ze wszystkich, aż szkoda przewracać strony, gdy pojawia się na kartach mangi.

Układ kadrów jest dość lekki i przejrzysty, często pojawiają się rysunki na ponad połowę strony, co pozwala cieszyć oko stylem Ayi Shouto.

Grzbiet ma miniaturkę z okładki, co zawsze dobrze wygląda na półce ^^ A z tyłu oprócz krótkiego tekstu streszczenia i zachęty jest pokazany Aoi z Himari i parę okrąglutkich, demonicznych stworzonek.

Jedyne do czego można by się na siłę przyczepić, szukając dziury w całym, to przeciętny wygląd tomiku pod obwolutą. Lubię jak po jej ściągnięciu czeka mnie jakaś niespodzianka, a tu jest po prostu różowo, tytuł, autor, wydawnictwo i drobne chmuropodobne ornamenty.

Ciekawostka związana z językiem japońskim

Przy numerze tomu jest małe kanji 壱 (ichi), które oznacza “jeden” podobnie jak 一 (ichi), ale jest używane w dokumentach, żeby zapobiec oszustwom. Do 一 łatwo można dorysować dodatkowe kreski zmieniając ją, na przykład w 三 (san), czyli 3 albo 十 (jyuu), czyli 10. Przynajmniej takie wyjaśnienie znalazłam w internecie, kiedy szukałam więcej informacji o tym znaku, który zalicza się do 大事 (daiji), czyli formalnych znaków liczbowych. Więcej możecie przeczytać tutaj po angielsku albo tutaj.

Aoi

Najlepsza postać jak na razie. W wieku 10 lat złamał pieczęć na drzwiach domu Momochi i po wejściu do środka został jego strażnikiem-talizmanem, zyskując umiejętność przemiany w Nue. Od 7 lat mieszka w środku lasu w nawiedzonym domu, mając za towarzystwo tylko demony i duchy. Jego zachowanie względem Himari jest z jednej strony urocze i dziecinne, a z drugiej odpowiedzialne i pełne troski.

Himari

Zanim zaczęłam czytać, myślałam, że główna postać kobieca pewnie wypadnie blado w porównaniu z niezwykłym Nue. Jednak Himari jest pełna energii i ciekawości. Mimo, że demoniska uważają ją za zawadę potrafi się postawić.

Mitologia - Nue

W mitologii japońskiej Nue także jest chimerą, ale przedstawiany jest inaczej niż w mandze. Ma głowę małpy, ciało jenota, nogi tygrysa i ogon węża. Więcej możecie przeczytać tutaj

Moja ocena: 8/10

Pierwszy tom bardzo mi się podobał i zachęcił do sięgnięcia po kolejne. Tak jak Himari, chcę poznać tajemnice domu Momochi ;)