Zdjęcie okładki drugiego tomu Strażnika domu Momochi i kolorowej rozkładówki z początku mangi.

[RECENZJA] Manga "Strażnik domu Momochi" tom 2, czyli zadomawianie się na granicy światów ludzi i demonów


Wprowadzenie

Jeśli nie znasz “Strażnika domu Momochi”, polecam najpierw przeczytać moją recenzję pierwszego tomu. Bardzo spodobał mi się świat przedstawiony przez Ayę Shouoto i z przyjemnością sięgnęłam po kolejny tomik, by poznać więcej tajemnic domu Momochi i jego mieszkańców.

Informacje ogólne

Historia

Pierwszy tom w jednym zdaniu: Osierocona Himari odziedzicza dom na granicy świata śmiertelników i demonów, zamieszkany przez Talizman-Nue, jego shikigamich oraz masę innych nadprzyrodzonych istot.

W drugim tomie Himari dowiaduje się, jaką cenę ponosi Aoi za bycie Talizmanem. Coraz bardziej zbliża się do chłopaka i zaczyna sobie zdawać sprawę z uczuć, jakimi go darzy. Zadomawia się też w domu, mimo że niektórzy nadal postrzegają ją jako niechcianą i panoszącą się dziewuchę. Dziewczyna bierze udział w corocznej procesji z lampionami, odbywającej się w nów siódmego miesiąca księżycowego. Możemy zobaczyć, w jaki sposób demon zostaje przez Nue zmieniony w shikigami. Zapisuje się też do pobliskiej szkoły, gdzie kilka osób wykazuje duże zainteresowanie posiadłością Momochi i niemal wpraszają się do niej, by sprawdzić, czy to rzeczywiście nawiedzone miejsce. Najlepsza scena, gdy Aoiko, Yukariko i Iseko podają się za siostry Himari (“ko” to bardzo popularna końcówka w japońskich żeńskich imionach), by ostrzec ją, że ktoś z gości nie jest żywy. A na dachu domu pojawia się tajemnicza, złowroga postać.

Wygląd

Tak jak pisałam przy okazji pierwszego tomu, kreska i postacie są bardzo ładne.

Na okładce mamy Aoi w ludzkiej formie w przepięknym kimonie z parasolem.

Bardzo podoba mi się, że każdy tom ma inną kolorystykę. W poprzednim na obwolucie dominowała czerwień, tutaj główną rolę gra niebieski. Zmieniły się kolory ubrań, dodatków, zdobień, numer tomu a także okładka tomiku pod obwolutą.

Ostatnio nie napisałam nic o tłach, więc tutaj nieco wspomnę, że często ich po prostu brakuje. Akcja w większości toczy się w domu, często postacie są przedstawiane na białym tle, czasem z drobnymi dodatkami i gradientami.

Bardzo miłe są też wstawki komediowe, lubię takie chibikowate, śmieszne scenki i nienaturalnie zniekształconą mimikę, która bawi swoją absurdalnością.

Ciekawostka związana z językiem japońskim

Podobnie jak w tomie pierwszym, przy numerze tomu jest 大事 (daiji), czyli formalny znak liczbowy kanji. Wygląda on tak: 弐 (ni), oznacza “dwa”, tak samo jak 二 (ni). Więcej o daiji możecie przeczytać tutaj po angielsku albo tutaj.

Mitologia - Onmoraki

W mitologii japońskiej Onmoraki przedstawiany jest jako ptak o czarnych skrzydkłach z ludzką twarzą, którzy powstaje z energii niedawno zmarłych ludzi, którzy nie otrzymali odpowiedniego pochówku, więcej o nim tutaj po angielsku.

W mandze jest jednym z okrąglutkich “pluszaczków”, o których pisałam w pierwszej recenzji, ma czarny dziobek i brązowo-pomarańczowe ciało, a przy próbie odejścia z domu osłabiają się jego magiczne moce i przybiera ludzką postać, z czego jest bardzo niezadowolony.

placeholder

Mitologia - Shikigami

W mitologii japońskiej shikigami są duchami przyzywanymi przez onmyouji, czyli japoński odpowiednik czarnoksiężnika. To byty służalcze, które mają za zadanie chronić swojego pana i wykonywać jego rozkazy.

W “Strażniku domu Momochi” Yukari i Ise, a w tym tomie również Zushi, są demonami, które służą i chronią Nue. I poza tym podobieństwo do mitologii się rozmywa. Shikigami nie są przyzywane żadnymi ceremoniami, po prostu są przy swoim panu i wykonują jego wolę.

Shikigami występują też w innych mangach dostępnych na naszym rynku, np. w “Śmiechu w chmurach” jedna z głównych postaci jest istotą wezwaną przez ród Abe do zapieczętowania Orochiego.

Moja ocena: 8/10

Drugi tom pokazał więcej zakamarków posiadłości Momochi i wprowadził parę nowych postaci. Trzyma poziom pierwszego tomiku, kończy się cliffhangerem i zachęca do sięgnięcia po kolejny.