Zdjęcie Bad Apple Wars

[RECENZJA] Gra Bad Apple Wars - otome visual novel


Wprowadzenie

Pierwszy dzień liceum. Zmierzając do nowej szkoły, ulegasz wypadkowi samochodowemu. Budzisz się przed budynkiem, nad którym unosi się czerwone niebo. Wita cię facet w wielkiej masce królika i oznajmia, że nie żyjesz, jesteś w Akademii Nevaeh, a on jest twoim nauczycielem. Próba ucieczki spełza na niczym. Nieważne ile razy przebiegniesz przez bramę, wracasz przed szkołę. Niechętnie idziesz na inaugurację roku szkolnego w tej dziwnej placówce. Jest tam jeszcze jeden nowy uczeń, który nie odrywa wzroku od książki. Przemówienie dyrektora o tym, że trzeba przestrzegać szkolnych zasad, żeby ukończyć szkołę i przejść dalej w wędrówce dusz, przerywa banda Złych Jabłek, powodując jeszcze większą dezorientację. Pytanie “Czy chcesz żyć?” postawione przez czerwonowłosego chłopaka, pozostaje bez twojej odpowiedzi, gdy wpadają Prefekci pilnujący porządku w Akademii.

Czy zostaniesz dobrym czy złym jabłkiem? O co chodzi z tą szkołą? Czy to sen? Czy możesz wrócić do życia? Jakie historie kryją poznani przystojniacy?

Informacje ogólne

“Bad Apple Wars” to gra visual novel z gatunku otome. Więcej o tym typie gier możesz przeczytać w mojej notce o visual novelkach.

Gra opiera się na historiach miłosnych pomiędzy główną bohaterką a poznanymi w Akademii Nevaeh chłopakami, a w tle mamy rozmyślania o życiu, śmierci, zakazanych owocach i reinkarnacji.

Wydana na Playstation Vita w Japonii w listopadzie 2015. Angielska wersja w październiku 2017.

Dialogi są zdubbingowane, oprócz narracji i słów wypowiadanych przez bohaterkę. Seiyuu, którzy podkładają głosy:

Postacie pierwszoplanowe:

placeholder

Drugoplanowe:

Jest jeszcze parę innych postaci, które można usłyszeć, ale nie są istotne.

Grę wyprodukowała firma Idea Factory, a właściwie jej oddział Otomate, twórcy innych otome visual novelek, np. Amnesia, Code: Realize, Norn9, Collar x Malice.

Co mi się podobało?

Pierwszy gameplay, kiedy poznawałam świat opowieści i postacie był bardzo dobry. Podobało mi się nawiązanie do reinkarnacji, zakazanych jabłek i inne kulturowe smaczki i nawiązania wplecione w fabułę. Sam pomysł pośmiertnej szkoły, gdzie niedojrzałe dusze przechodzą oczyszczenie wydał mi się ciekawy. Nieźle przemyśleli działanie szkoły, jej zasady, limity, 7 reguł nie do złamania, których znaczenie wychodzi na końcu.

Grafika jest piękna. Bardzo podobają mi się wszystkie CG (computer graphics), kreska jest miła dla oka, ilustracje dobrze oddają klimat opowieści.

Dubbing też pierwsza klasa. Uwielbiam to w nowelkach, że mogę się bardziej osłuchać z japońskim, a seiyuu robią świetną robotę.

Wydarzenia z przeszłosći głównych bohaterów, których ścieżki możemy zgłębić są dość wzruszające. Alma, lider Złych Jabłek i historia jego bolesnej miłości. Higa, trochę nieokrzesany, ale miły i opiekuńczy. Shikishima - wrażliwy artysta, ślizgający się na granicy pomiędzy dobrymi a złymi uczniami. Satoru - obsesyjnie uczący się, by wywołać uśmiech u swojej mamy. Watase, dowódca Prefektów, którego historia jest pełna bólu i śmierci.

Moim ulubionym momentem jest, gdy Sanzu złamała regułę ”Nie można dotknąć czyjegoś serca podczas szkolnego festiwalu”. Nieważne, który raz przechodziłam grę, chwila, w której rozbrzmiewała piosenka, bardzo mnie wzruszała.

I Naraka, czyli uroczy trap - chłopak w przepięknej sukni, którego specjalnością jest szycie ubrań i przepychanki słowne z Higą :D

Co było według mnie słabe?

Schematyczność. Ta gra ma tak prosty i powtarzalny schemat, że aż boli. Przy przechodzeniu pierwszej ścieżki jest super, drugiej - zaczyna się zauważać podobieństwa, trzecia - “znowu te same wydarzenia?”, czwarta i kolejne są coraz nudniejsze. Przyznam się, że pod koniec sporo przewijałam i dochodziłam tylko do kluczowych momentów, kiedy dowiadywałam się o przeszłości bohatera danej ścieżki, albo dobrnęłam do zakończenia.

Nieważne jest czy wybierzesz ścieżkę dobrego, czy złego jabłka, fabuła za każdym razem toczy się podobnie, zmienia się tylko twój obiekt westchnień. Flowchart może i wygląda na rozbudowany, ale wszystko jest powtarzalne.

placeholder

Główna bohaterka jest irytująca. Na początku można wybrać jej imię (domyślnie nazywa się Rinka) - i to w zasadzie wszystko na co ma się wpływ. Cały czas powtarza, jaka to jest pusta. W zależności na czyją ścieżkę wejdziemy, poświęca się bezgranicznie dla chłopaka, bo on przynajmniej jakiś jest, ona się dostosowuje. Trochę przypominała mi główną bezimienną bohaterkę Amnesii, ale tamta przynajmniej miała jakąś przeszłość, której nie pamiętała. W Bad Apple Wars główna bohaterka jest zupełnie nijaka. Nie ma nawet Totemu Duszy, czegoś ważnego za życia, co “przyszłoby” za nią w zaświaty. Nawet postacie, których twórcy nie zadali sobie trudu, żeby je narysować, mają więcej charakteru niż ona.

Sam system wyboru ścieżek (raz na jakiś czas pojawia się lista 2-3 miejsc, w które możesz się udać i spotykasz tam jednego z głównych przystojniaków do wzięcia) i system dotykania (klikanie bezmyślnie w ekran, gdy pojawi się CG, aż wśród ahów i ohów akcja rusza dalej), niespecjalnie mi się spodobał.

Moja ocena: 5/10.

Gra jest ok, ale gdy przechodzi się ścieżkę jedna po drugiej powtarzalność zanudza. Może gdybym robiła sobie dłuższe przerwy między kolejnymi postaciami to by mnie to tak nie wkurzało, ale grę przeszłam w 3 tygodnie z kilkudniowymi przerwami od grania.

Dobra dla trophy hunterów, jeśli nie interesuje cię historią, przewijając tekst i biorąc jakikolwiek przewodnik z neta ma się bardzo szybką platynę. Nawet jeśli zależy ci tylko na platynie, przejdź w pełni czytając choć pierwszą ścieżkę, warto.

Grałaś? Lubisz otome? Napisz, czy masz jakieś doświadczenia z tym gatunkiem :)