Okładka książki Józefa Hena Yokohama

"Yokohama" Józef Hen [RECENZJA] - jak bardzo tytuł książki może mylić


Wprowadzenie

Hej, jestem w trakcie pisania kilku notek, a poza tym czytam przedpremierowo nową powieść Murakamiego “Śmierć komandora”, więc żeby utrzymawć się w miarę regularnym publikowaniu, wrzucam starą, odpicowaną, krótką recenzję, którą napisałam w 2016, na długo zanim powstał ten blog :D

Informacje ogólne

Nie czytałam wcześniej żadnej książki Józefa Hena. Nic o nim nie wiedziałam. Książkę kupiłam za grosze, w antykwariacie, bo miała w nazwie Yokohamę, czyli portowe miasto, które znajduje się w pobliżu Tokio. Miałam nadzieję, że akcja będzie działa się w Japonii. Albo chociaż dotyczyła Japończyków. Ani jedno, ani drugie nie jest prawdą.

Akcja toczy się w Warszawie, za komuny, w realiach, których nie znam. Nie interesowało mnie nigdy życie w Polsce w latach 70., o dziwo jednak, miło mi się czytało o codzienności w stolicy w tamtych czasach. Narracja ciekawa, dialogi też całkiem dobre. Pochłonęłam tę książkę bardzo szybko.

Głównym bohaterem jest Polak, pisarz, który przypadkiem bierze pod opiekę Amerykankę, która uparła się, że pojedzie do Yokohamy. Japonia jest dla niej nadzieją na lepszą przyszłość i koniecznie chce się do niej dostać. Kobieta jest dość ekscentryczna. Zajmuje się amatorsko pantomimą i najważniejszą rzeczą, bez której nie może podróżować, są jej baletki.

Akcja zawiera tylko kilka dni z życia bohaterów. Dostajemy urywek tamtejszej codzienności bez odpowiedzi na pytanie o ich dalsze losy. Co z książką, którą pisał główny bohater? Czy Amerykanka po opuszczeniu Warszawy dotarła do Yokohamy?

W 1981 nakręcono film o tym samym tytule na podstawie tej powieści. Nie widziałam go, ale kiedyś pewnie zobaczę z ciekawości, dla porównania. Link do opisu na filmwebie: tutaj. (Update 2018-10-14: Nadal go nie widziałam :D)

Moja ocena: 6/10

Powieść obyczajowa w czasach komuny to nie moja nisza literacka, ale to ciekawe doświadczenie przeczytać coś w zupełnie innym niż zazwyczaj stylu.

A Ty czytasz czasem książki, bo tytuł Cię urzekł, a treść jest zupełnie inna niż można by się spodziewać?